II Warszawski Festiwal Piwa

Tak to w życiu czasem bywa, że jeśli jedna z ważniejszych piwnych imprez odbywa się w twoim rodzinnym mieście i już myślisz, że tym razem wreszcie nic nie przegapisz, to okazuje się, że w tym samym czasie masz ślub dobrego kumpla w Szczecinie. Tak wiec na tej edycji musiałem odmówić pomocy przy organizacji strefy piwowara domowego, ominąć wszystkie wykłady (a sądząc po liście było wiele takich, które bardzo by mnie interesowały), a nawet nie upolować najbardziej wyczekiwanych piw. Cóż – życie. Ten wpis zatem będzie relacją tylko z pierwszego dnia festiwalu, do tego zakończonego przez nas niezbyt późno, by udało nam się jeszcze złapać nocny pociąg do Szczecina.

Festiwal zaczęliśmy, jak wiele innych osób od stania w korkach, a raczej czekania na nienadjeżdżający autobus… i kolejny… i kolejny… Po pewnym czasie dołączył do nas Kowal ze Smaków Piwa i wspólnie postanowiliśmy olać czekanie i iść na piechotę z Koszykowej. Nie wiem co było bezpośrednią przyczyną korków, ale w tym momencie ostatnią rzeczą jakiej potrzebowała stolica była „masa kretyniczna”. Jako rowerzysta będę powtarzał do znudzenia: Nie wiem na co liczycie organizując ten event, ale jedyne co osiągacie to eskalacja konfliktu miedzy cyklistami, a reszta społeczeństwa, oraz podziały wśród samych rowerzystów. Czytaj dalej „II Warszawski Festiwal Piwa”

Warszawski Konkurs Piw Domowych

Dziś zakończył się Warszawski Konkurs Piw Domowych w którym miałem zaszczyt sędziować. Oficjalne wyniki poznamy już za tydzień na Warszawskim Festiwalu Piwa. Natomiast już dziś mogę napisać krótkie podsumowanie bez zdradzania szczegółowych wyników. Konkurs odbył się w Chmielarni na ulicy Marszałkowskiej. Łącznie zgłoszono do niego 194 piwa w 6 kategoriach. Najliczniej obsadzona była kategoria APA do której zgłoszono 77 piw. W pozostałych kategoriach zgłoszono: Belgian Blond – 35 piw, Pils Czeski – 28 piw, Brown Porter – 26 piw, Roggenbier – 17 piw, Maybock – 11 piw. Ze względu na niedużą ilość piw zgłoszonych w kategorii Maybock nie przeprowadzono w niej eliminacji. Konkurs jest drugim co do wielkości (zaraz po Konkursie Piw Domowych w Żywcu odbywającym się do tej pory przy festiwalu Birofilia) polskim konkursem piwowarskim prowadzonym zgodnie z regułami PSPD. Oprócz żywieckiego konkursu tylko Kuźnia Piwowarów może pochwalić się większą ilością zgłoszeń (213 piwowarów) od konkursu warszawskiego, jednak konkurs ten nie odbywa się na zasadach PSPD i jest to konkurs na najlepszego piwowara, a nie najlepsze piwo w danym stylu.

Jeśli chodzi o style w których sędziowałem (Roggenbier – eliminacje, Belgian Blond – eliminacje, Maybock – finały) mogę powiedzieć że poziom był średni. Pozytywne jest to że liczba piw ewidentnie zakażonych lub zupełnie nie mieszczących się w stylu była bardzo mała (jedno piwo zakażone w kategorii Roggenbier, 6 piw które w wyniku gushingu uniemożliwiającego ich ocenę zostały zdyskwalifikowane w kategorii Belgian Blond, jedno piwo całkowicie nie spełniające warunków stylu, i  dwa zupełnie nie pijalne w stylu Maybock). Negatywne jest to że w większości stylów ciężko było wybrać wymaganą liczbę piw kwalifikujących się do finału. Większość piw przejawiała ewidentne wady, a tylko dwa, trzy piwa w większości kategorii wyróżniały się pozytywnie na tle innych. Z kategorii w których sędziowałem najgorzej oceniam poziom kategorii Maybock. Właściwie wszystkie piwa miały nadmiernie wyczuwalne aromaty estrowe, większość z nich miała wysoki poziom aldehydu octowego, a około połowy aromaty siarkowe lub mogące świadczyć o autolizie. Jeśli chodzi o kategorię Roggenbier, większość była słabo zbalansowana, a Belgian Blondy cechowały się nadmiernie fenolowym charakterem. W pozostałych kategoriach ponoć najgorzej wypadł Pils w którym również triumfowały nadmiernie estrowe aromaty, oraz cała gama innych wad.

Jeśli chodzi o zwycięskie piwa, mi najbardziej przypasował zwycięzca kategorii Brown Porter, natomiast oficjalne Grand Prix poznamy już niebawem.

Beer Geek Madness 2

465

Jako, że nie mogłem odżałować nieobecności na pierwszej edycji, na drugiej nie mogło nas zabraknąć. Muszę przyznać, że sama impreza przerosła moje oczekiwania. Był to festiwal, na którym bawiłem się jak na razie najlepiej. Organizatorzy spisali się na medal i nie powtórzyli ani wpadek, od których ponoć nie była wolna pierwsza edycja, jak i błędów konkurencji. Na imprezę dotarliśmy sprawnie mimo, że ciągnęło na nią pół miasta, na czele ze szczecińską ekipą piwowarską, którą spotkaliśmy już na zwiedzaniu Browaru Stu Mostów koło południa, i która umilała nam (i całemu tramwajowi) drogę przyśpiewkami i głośnymi dowcipami. Na szczęście zastane na miejscu kolejki rozpłynęły się praktycznie momentalnie (zarówno ta po zestawy jak i dłuższa po wejściówki). System działał tu bardzo sprawnie. Zaraz po wejściu okazało się, że w środku nie ma spodziewanego ścisku (który pojawił się dopiero przy wydawaniu piw The Alchemist). Jeśli chodzi o piwo to lało się ono wartkim strumieniem już od początku imprezy. Sprawnie manewrując między poziomami udało nam się  spróbować wszystkich premier bez stania w kolejce dłużej niż kilka minut.

470 468

Z dodatkowych atrakcji należy pochwalić inicjatywę sceny alternatywnej, na której zagrał znany mi już z koncertu Corruption przed dziesięciu laty, Elvis Deluxe. Chłopaki nie próżnowali przez tą dekadę dzięki czemu uraczyli nas solidną dawką gitarowej rzezi prosto z serca pustyń Arizony. Co ciekawe Stoner Rock cieszy się popularnością przede wszystkim wśród warszawskich beergeeków i to ich głównie można było spotkać pod sceną (inna rzecz, że zespół też był stołeczny). Kolejną miłą niespodzianką była degustacja domowych piw z browaru Piwny Ul (bardzo przez nas cenionego od czasu Birofilii) będącą uzupełnieniem wykładu Pawła Piłata. Szkoda tylko, że została ona zorganizowana na ostatnia chwilę i prezentowane piwa polewane były czasem z obskurnych butelek z odstającymi resztkami starych etykietek. Niestety tak to bywa gdy nie ma się czasu na przygotowanie piwa do degustacji. Piwa były bardzo smaczne i dobrze obrazowały tezę Pawła, że z polskich chmieli można uzyskać naprawdę oryginalne aromaty (truskawki, poziomki, agrest,mięta…). My skosztowaliśmy piw Single Hop Izabella i Trzy Baby IPA. Polewane było też IPA z pieprzem i Izabellą od piwowarów z Lublina (niestety nie zapamiętałem nazwy).

467 Czytaj dalej „Beer Geek Madness 2”