Góry Sowie browerowo cz.1 – Pałac i browar Jedlinka

IMG_2108 W zeszłym roku w Góry Sowie oprócz kompleksu Riese przyciągnęła nas również odradzająca się na Dolnym Śląsku tradycja piwowarska. W ciągu ostatnich dwóch lat, w miejscach niegdyś słynących z produkcji dobrego piwa zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu browary rzemieślnicze. Co prawda żaden z nich nie funkcjonuje w zabytkowych zabudowaniach swojego poprzednika, jednak większość znajduje się vis a vis ruin. Postanowiłem sprawdzić ile warte są produkowane w tych miejscach piwa i czy są godnymi następcami legendarnych napojów z przed wojny. Niestety, tak jak nie udało nam się zwiedzić całego Riese, tak i z rozważanych pięciu browarów (Jedlinka, Miedzianka, Sobótka-Górka, Świdnica i czeski Broumov) i planowanych trzech, odwiedziliśmy raptem dwa (w tym ten czeski). Piwa z browaru w Miedziance udało nam się natomiast skosztować w Wałbrzychu (o czym będzie w jednym z kolejnych wpisów). Polskim browarem który udało nam się odwiedzić był Browar Jedlinka, wchodzący w skład Zespołu Pałacowego Jedlinka w Jedlinie-Zdrój.

Pierwsze wzmianki odnośnie pałacu w Jedlince (a właściwie wtedy jeszcze warowni) sięgają XII wieku. Co ciekawe ponoć już w pierwszych zapiskach przewija się przynależący do dworu browar. Warownia miała powstać za czasów Bolka I i nie cieszyć się dobrą sławą. Nazywaną była „Gospodą Morderców” ze względu na szemraną reputację rycerzy nią władających. W ciągu kolejnych wieków własność dworu, a potem pałacu przechodziła z rąk do rąk. Do najważniejszych jego właścicieli należy zaliczyć marszałka Hansa Christopha barona von Seher – Thossa i jego żonę hrabinę Charlottę Maximillianę von Pücklerpo która jest twórczynią pobliskiego uzdrowiska, oraz  Carla Krister zwanego „Śląskim Rockefeller’em” ze względu na to że w krótkim czasie dorobił się na produkcji porcelany, a raczej na automatyzacji jej zdobienia oraz posługiwaniu się logiem łudząco podobnym do logo Królewskiej Manufaktury Porcelany (mówiąc językiem współczesnym: na podróbkach :P) . W okresie poprzedzającym II wojnę światową majątek został znacjonalizowany, a w momencie rozpoczęcia budowy kompleksu Riese stał się kwaterą główną Śląskiej Wspólnoty Przemysłowej, a potem organizacji Todt. Po wojnie do pałacu wkroczyła Armia Czerwona która jednak długo w nim nie zabawiła. W okresie PRLu w pałacu najpierw mieścił się sierociniec, potem urzędowały okoliczne zakłady włókiennicze, aż w końcu stał się on spółdzielnią rolniczą. Pałacowi na szczęście udało się przetrwać  (jak można się spodziewać nie bez uszczerbku) zarówno wojnę, czasy zamieszkiwania przez dzieciaki, jak i lata wykorzystywania go jako magazyn rolny. Niestety tego szczęścia nie miała część zabudowy folwarcznej której ruiny straszą wokół placu przed Pałacem, podobnie jak park pałacowy który w chwili obecnej jest raczej zagajnikiem. Na szczęście obecny właściciel bardzo poważnie traktuje misję przywrócenie pałacowi i jego okolicy dawnego splendoru oraz nadanie mu wartości turystycznej. Początkowo w okolicy pałacu (w starych budynkach gospodarczych) stanął luksusowy hotel, a niedługo później browar wraz przyległym do niego hostelem. Przez cały czas ze zgromadzonych dzięki tym przybytkom funduszy remontowany jest sam pałac. Pałac oczywiście udostępniony jest też turystom do zwiedzania. Można w nim zobaczyć już kilka w pełni odrestaurowanych sal, kolekcję almanachów gotajskich – czyli ksiąg rodowych szlachty śląskiej, w pełni sprawną windę służącą do transportu jedzenia z kuchni do sali jadalnej, zbiór porcelany wyprodukowanej przez firmę założoną przez Carla Krister, oraz salę poświęconą wojennej historii pałacu. Przed pałacem na placu stoi replika Fokera Dr.1 należącego do legendarnego Czerwonego Barona – asa lotniczego z pierwszej wojny światowej urodzonego i zamieszkałego w tych stronach.

Jeśli chodzi o sam browar to powstał on w budynku sąsiadującym bezpośrednio z ruinami starego browaru. Niestety ze względu na wymagania postawione przez konserwatora zabytków stworzenie nowoczesnego browaru w miejscu starego okazało się jeśli nie niemożliwe, to przynajmniej nieopłacalne.  Jadąc tutaj czytałem że browar miał być czymś w rodzaju browaru restauracyjnego, ale podawana jest tu tylko pizza. Wydało mi się to nieco dziwne. Jednak na miejscu okazało się że nie jest to typowy fastfood do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w stolicy tylko prawdziwa pizzeria w stylu włoskim. Pizza jest przygotowywana ze świeżych składników i bardzo smaczna. Na minus niestety należy ocenić fakt lekkiego przypalenia ostatnich z zamówionych przez nas placków – no ale był spory ruch, część naszej ekipy już dostałą swoje wcześniej złożone zamówienie, a druga część na swoje dopiero czekała, więc można zrozumieć pośpiech na kuchni i taki, a nie inny bieg wypadków. Na szczęście sam smak placków rekompensował tą małą wpadkę. W menu jest jak się okazało jeszcze kilka innych propozycji np. Hamburgery i Żeberka BBQ, jednak pizze faktycznie stanowią trzon menu. W czasie naszego pobytu spróbowaliśmy: pizzy Piwowsza, Prosciutto oraz Pepperoni i wszystkie były zdecydowanie godne polecenia. Sądząc po relacji naszego kolegi hamburger też dają radę.

Piw na kranach jest niestety nie dużo. W chwili gdy prosto z podróży przybiliśmy do browaru aby coś przekąsić okazało się że do wyboru jest tylko marcowe i pils. Dzień wcześniej kiedy browar najechali sędziowie PSPD (po konkursie w Kłodzku) były jeszcze dwa pozostałe gatunki ze stałej oferty browaru czyli weizen i czerwony lager. Najwyraźniej posmakowały one sędziom najbardziej. Czerwonego lagera miałem na szczęście okazję skosztować prosto z tanka przy okazji oprowadzenia nas po browarze przez piwowara. Natomiast jeśli chodzi o weizena który zdobył kilka prestiżowych nagród, a jednocześnie jest moim ulubionym stylem, to musiałem obejść się smakiem.

Podczas kolejnej wizyty, tak jak wspominałem po browarze oprowadził nas piwowar Łukasz Konopko. Przyszedł do nas kiedy tylko skończył warzenie. Jak się okazało piwem które właśnie wylądowało w tanku była IPA. Piwowar wytłumaczył nam na czym polegają wszystkie procesy piwowarskie i zaprezentował sprzęt którym dysponuje browar. Warzelnia jest produktem firmy Joh. Albrecht z Monachium, a jej instalacja została wykonana przez firmę Twój Mały Browar Krzysztofa Ozdarskiego (który był również pierwszym piwowarem w browarze i nauczycielem naszego przewodnika). Najważniejszą dla mnie informacją było to że browar niedawno wzbogacił się o dodatkowe tanki leżakowe, co może okazać się remedium na pustki na kranach. Jeśli chodzi o style warzone w browarze to jak widać po poprzedzającej nasze zwiedzanie warce nie ograniczają się one do czterech wymienionych wcześniej. Inne style warzone są sezonowo i jak na razie przeważnie z okazji różnych imprez organizowanych w browarze. Ciekawostką może być to że IPA mimo początkowego sceptycznego przyjęcia przez lokalne towarzystwo, szybko stała się piwem bardzo pożądanym przez miejscowych (piwowar sugerował jednak że może niestety chodzić głównie o wyższy woltaż w porównaniu do standardowych piw browaru). Najbardziej zaskakującą dla mnie informacją natomiast był fakt że nasz przewodnik piwowarem został właściwie z przypadku, przedtem pracował na recepcji tutejszego hotelu i dostał propozycję objęcia stanowiska piwowara ze względu na młody wiek. Było to o tyle zaskakujące że w rozmowie z nim widać było że w swoją pracę wkłada dużo serca i nie boi się eksperymentów z nowymi stylami, dla tego spodziewałem się raczej że był jednym z piwowarów domowym których trochę tu działa.

Same piwa pite w browarze był jak najbardziej poprawne (jedynie Jaśnie Książę wydawał mi się lekko estrowy). Marcowa Dama była bardzo dobrym reprezentantem stylu. Świetnie sprawdziła się jako izotonik po ciężkiej podróży z sakwami, w górzystym terenie. Jeśli chodzi o Czerwonego Barona to tak jak uprzedzał piwowar był on jeszcze mętny i „zielony” w smaku, ale czego innego spodziewać się po świeżutkim piwie. Poza cechami wynikającymi z młodego wieku piwa, wszystko było w nim na miejscu i gdybym lubił mocno karmelowe piwa pewnie by mi bardzo zasmakował. Znajomym lubującym się w czerwonych i bursztynowych lagerach bardzo przypasował.

Na sam koniec mieliśmy również rzadką okazję rzucenia okiem z bliska na ruiny starego browaru.

IMG_2110

A jeśli chodzi o wspomnianych już wcześniej miejscowych piwowarów domowych to zwiedzając Sztolnie Walimskie znaleźliśmy coś takiego na tablicy ogłoszeń:

IMG_1995

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s