Birra Artigianale w Toskanii i Umbrii

O tym że Włochy kraftem stoją słyszał pewnie każdy beergeek, natomiast dla osób nieobeznanych z tematem fakt że w kraju słynącym z wina robi się także wspaniałe piwa zwykle bywa zaskoczeniem. Niestety nawet ci którzy są w temacie piwa dobrze poinformowani z Włoskiego kraftu znają przeważnie głównie Birra Baladin i te kilka  browarów które przewinęły się przez WFP. Zanim wyjechaliśmy do Toskanii przewertowałem grupy dla beergeeków i jedyną rozsądną radą jaką uzyskałem od ludzi którzy we Włoszech faktycznie kraftu próbowali było: „Nie napalaj się na konkretny browar – pij co lokalne” i rada ta okazał się esencją mojej pogoni za kraftem w Toskanii – krainie wina, ale też świetnego piwa. Jeszcze przed dotarciem do tego regionu w czasie postoju w Bolonii miałem okazję doświadczyć jak dziwnym rynkiem dla piw rzemieślniczych są Włochy. To że znalazłem birra artigianale w kawiarni z kawą speciality bardzo mnie nie zdziwiło, dziwne było to że przypadkiem wpadłem na coś co wyglądało jak sklep specjalistyczny w którym jednakże zakupy robiło się poprzez sąsiadującą z nim lodziarnię za pomocą (jak się okazało i tak nieaktualnej) niezbyt obszernej karty piw…

Analizę rynku zacznę jak to mam w zwyczaju od próby określenia gustu przeciętnego Marco (żeby nie pisać Janusza) na podstawie tego co dostanie się w każdym barze i markecie. Podstawą oczywiście jest Birra Moretii, Peroni itp. Jednak co ciekawe jeśli chodzi o dostępność, za jasnym pełnym idą wszelakie wity, blondy, dubble i belgian strong ale. Praktycznie wszędzie gdzie wybór jest większy niż Moretti znajdzie się piwo w jednym z tych stylów – nieważne czy z koncernu czy od rzemieślnika. Włosi chyba po prostu kochają „nudną” Belgię. Ciekawe jest również to że w marketach znajdzie się zwykle Baladin. Tyle tylko że będzie on wyłącznie w przytoczonych wyżej stylach. Podobnie rzecz się ma w marketach z innymi  kraftami. Jeśli będzie coś chmielowego to będzie w takim miejscu rodzynkiem. Niestety taki rodzynek ma często bardzo marne oceny na ratebeerze.

Jeśli chodzi o dostępność to jest ona bardzo ciekawą kwestią. Z jednej strony wchodząc do baru w małym miasteczku możemy przypadkiem trafić na piwa z lokalnych browarów (zarówno z kranu jak i butelki). Możemy też je zastać np. w sklepie z oliwą, serami czy winem…a nawet w klasztorze (o czym za chwilę). Z drugiej strony w tych kilku multitapach które odwiedziłem piw włoskich było mało, a resztę tablicy stanowiły zwykle łatwo dostępne piwa z Belgii, Niemiec czy Anglii.  Jeśli chodzi o sklepy specjalistyczne to poza tym w Bolonii odwiedziłem jeszcze jeden w Spoleto. Okazał się jedną lodówką wyładowaną importami (w tym przypadku bardzo zacnymi) podczepioną pod sklep z wędlinami, pomimo że witryna (pełna pustych butelek po „sztosach”) sugerowała naprawdę duży wybór.

Jeśli chodzi o jakość to tu spotkało mnie kolejne zaskoczenie. Nie piłem we Włoszech praktycznie piwa wadliwego (no jedno piwo z Archea Brewery miało dość mocny DMS ale to był wyjątek). Żadne nie wyrwało mnie też z butów ale przyczyną jest tutaj raczej to że piłem to co było czyli poza witami głównie APA/IPA. Natomiast jakby nie patrzeć wszystkie te piwa imponowały świeżością i intensywnością aromatu których w naszym krafcie często brak.

To teraz przejdźmy do konkretów czyli krótkiego opisu odwiedzonych przeze mnie lokali:

Brasseria della Fonte

Była zdecydowanie najlepszym lokalem jaki odwiedziłem. Mały urokliwy tap room położony przy drodze wjazdowej do Pienzy. Browar oraz lokal prowadzony jest przez Samuele który jest sędzią BJCP i prawdziwym pasjonatem piwa. Dość powiedzieć że jeździ on po całym świecie po konkursach i festiwalach oraz uprawia własny chmiel na poletku za browarem. W portfolio browaru znajdziemy za równo piwa mocno chmielowe jak i klasyki. Z piw dostępnych z kranu wszystkie mi smakowały, ale największe wrażenie zrobił na mnie Scottish Ale – bogaty jak na styl i dobrze zbalansowany pomimo dużej słodyczy.  Chlubą Samuele jest Old-Style Farmhouse który fermentował i leżakował trzy miesiące wraz z kulturą dzikich drożdży i bakterii w beczkach po czerwonym winie z którego słynie Toskania – piwo to będę jeszcze oceniał. Samuele podkreślał też że jego browar to „farmhouse brewery” a co za tym idzie używa on  własnych słodów bazowych. Co ciekawe receptury wszystkich piw możemy znaleźć na stronie browaru. W tap roomie możemy również nabyć ciekawe piwa włoskie i zagraniczne wybrane przez Samuele. Ja skusiłem się na Nessun Dorma od Ca’ del Brado.

 

Birrificio San Quirico

Niestety tego browaru (brewpubu albo restauracyjnego) nie udało mi się odwiedzić. O jego istnieniu dowiedziałem się w czasie zwiedzania klasztoru Abbazia di Sant’Antimo. Do browaru w San Quirico kierowały kontry z butelek piwa sprzedawanego w przyklasztornym sklepiku. Niestety gdy dotarłem do San Quirico w okolicach godziny 17.30 browar był już (tak już! nie jeszcze!) zamknięty o czym poinformowali mnie pracownicy bodajże pralni zlokalizowanej vis avis.  Z tego co wnioskuję na podstawie ratebeera, strony browaru i piw dostępnych w klasztorze browar warzy raczej belgijską i angielską klasykę. Produkuje również piwne galaretki. Niestety piw nie nabyłem także w klasztorze, licząc że spróbuję ich bezpośrednio u źródła. Zatem nie mogę ocenić ich jakości. Mogę jedynie powiedzieć że są pięknie opakowane.

 

La Birroteca

Multitap w Perugi który odwiedziłem kiedy zorientowałem się że wszystkie działające w mieście browary (a jest ich kilka) położone są na obrzeżach. Lokal ma bardzo przyjemną atmosferę i urokliwą lokalizację. Niestety wybór lanego piwa jest tu raczej mało imponujący (w chwili moich odwiedzin 3 włoskie piwa na kranie, reszta klasyki typu Delirium), a w butelkach (było sporo piw lokalnych) również nie udało mi się znaleźć nic w stylach wartych zabrania ze sobą.

 

Beer House Club

Popularny lokal we Florencji. I tutaj podobnie jak poprzednio mało piw włoskich na kranie (raptem 4 różne ale gdy  go odwiedzałem). Butelek tym razem nie sprawdzałem. Dobra pizza. Fajny wystrój i atmosfera. Duży plus za Toma Waitsa z głośników.

Archea Brewery

Niestety miałem zbyt mało czasu by zwiedzić browar więc zadowoliłem się tylko szybką degustacją piw produkowanych na miejscu oraz trzech gościnnych poleconych przez barmana. Jest to pierwszy lokal w którym importowane piwa gościnne kopią tyłki (swoją drogą ciekawe czemu ma to miejsce w brewpubie a nie w multitapie). Piwa z samego browaru były dobre (z jednym wyjątkiem który jak już pisałem mocno pachniał DMSem i był jedynym wadliwym piwem poza Birra Moretti jakie wypiłem we Włoszech) choć niekoniecznie stylowe. Warta zapamiętania była IPA – która była nieziemsko wręcz cytrusowa i Pils który może był bardziej słodowy niż chmielowy ale genialnie gasił pragnienie (co przy Toskańskiej aurze jest bardzo cenne). O piwach gościnnych nie będę się rozwodził skoro należą do europejskiej czołówki.

 

P.S. Jeśli ktoś z czytelników jest zainteresowany informacjami na temat Toskańskiego wina to polecam artykuł winicjatywy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s