II Warszawski Festiwal Piwa

Tak to w życiu czasem bywa, że jeśli jedna z ważniejszych piwnych imprez odbywa się w twoim rodzinnym mieście i już myślisz, że tym razem wreszcie nic nie przegapisz, to okazuje się, że w tym samym czasie masz ślub dobrego kumpla w Szczecinie. Tak wiec na tej edycji musiałem odmówić pomocy przy organizacji strefy piwowara domowego, ominąć wszystkie wykłady (a sądząc po liście było wiele takich, które bardzo by mnie interesowały), a nawet nie upolować najbardziej wyczekiwanych piw. Cóż – życie. Ten wpis zatem będzie relacją tylko z pierwszego dnia festiwalu, do tego zakończonego przez nas niezbyt późno, by udało nam się jeszcze złapać nocny pociąg do Szczecina.

Festiwal zaczęliśmy, jak wiele innych osób od stania w korkach, a raczej czekania na nienadjeżdżający autobus… i kolejny… i kolejny… Po pewnym czasie dołączył do nas Kowal ze Smaków Piwa i wspólnie postanowiliśmy olać czekanie i iść na piechotę z Koszykowej. Nie wiem co było bezpośrednią przyczyną korków, ale w tym momencie ostatnią rzeczą jakiej potrzebowała stolica była „masa kretyniczna”. Jako rowerzysta będę powtarzał do znudzenia: Nie wiem na co liczycie organizując ten event, ale jedyne co osiągacie to eskalacja konfliktu miedzy cyklistami, a reszta społeczeństwa, oraz podziały wśród samych rowerzystów. Czytaj dalej „II Warszawski Festiwal Piwa”

Beer Geek Madness 2

465

Jako, że nie mogłem odżałować nieobecności na pierwszej edycji, na drugiej nie mogło nas zabraknąć. Muszę przyznać, że sama impreza przerosła moje oczekiwania. Był to festiwal, na którym bawiłem się jak na razie najlepiej. Organizatorzy spisali się na medal i nie powtórzyli ani wpadek, od których ponoć nie była wolna pierwsza edycja, jak i błędów konkurencji. Na imprezę dotarliśmy sprawnie mimo, że ciągnęło na nią pół miasta, na czele ze szczecińską ekipą piwowarską, którą spotkaliśmy już na zwiedzaniu Browaru Stu Mostów koło południa, i która umilała nam (i całemu tramwajowi) drogę przyśpiewkami i głośnymi dowcipami. Na szczęście zastane na miejscu kolejki rozpłynęły się praktycznie momentalnie (zarówno ta po zestawy jak i dłuższa po wejściówki). System działał tu bardzo sprawnie. Zaraz po wejściu okazało się, że w środku nie ma spodziewanego ścisku (który pojawił się dopiero przy wydawaniu piw The Alchemist). Jeśli chodzi o piwo to lało się ono wartkim strumieniem już od początku imprezy. Sprawnie manewrując między poziomami udało nam się  spróbować wszystkich premier bez stania w kolejce dłużej niż kilka minut.

470 468

Z dodatkowych atrakcji należy pochwalić inicjatywę sceny alternatywnej, na której zagrał znany mi już z koncertu Corruption przed dziesięciu laty, Elvis Deluxe. Chłopaki nie próżnowali przez tą dekadę dzięki czemu uraczyli nas solidną dawką gitarowej rzezi prosto z serca pustyń Arizony. Co ciekawe Stoner Rock cieszy się popularnością przede wszystkim wśród warszawskich beergeeków i to ich głównie można było spotkać pod sceną (inna rzecz, że zespół też był stołeczny). Kolejną miłą niespodzianką była degustacja domowych piw z browaru Piwny Ul (bardzo przez nas cenionego od czasu Birofilii) będącą uzupełnieniem wykładu Pawła Piłata. Szkoda tylko, że została ona zorganizowana na ostatnia chwilę i prezentowane piwa polewane były czasem z obskurnych butelek z odstającymi resztkami starych etykietek. Niestety tak to bywa gdy nie ma się czasu na przygotowanie piwa do degustacji. Piwa były bardzo smaczne i dobrze obrazowały tezę Pawła, że z polskich chmieli można uzyskać naprawdę oryginalne aromaty (truskawki, poziomki, agrest,mięta…). My skosztowaliśmy piw Single Hop Izabella i Trzy Baby IPA. Polewane było też IPA z pieprzem i Izabellą od piwowarów z Lublina (niestety nie zapamiętałem nazwy).

467 Czytaj dalej „Beer Geek Madness 2”

Czesław the Dziełak – Pliny the Yunger, Browar Perun – Licho Nie Śpi

Wczorajszy dzień obfitował w piwne wydarzenia w Warszawie. Chłopakom z Chmielarni udało się zdobyć od Cześka keg jego klona legendarnego Pliny the Yunger i postanowili urządzić, wokół degustacji tego piwa, naprawdę świetną imprezę. W tym samym czasie w 1/3 miała miejsce premiera nowego piwa z Browaru Perun, a Czeska Baszta obchodziła swoje czwarte urodziny.

Postanowiliśmy koniecznie spróbować Cześkowego piwa, które wzbudziło nasze zainteresowanie już kiedy Czesiek umieścił na fb zdjęcia i informacje o warzeniu.

150736_407833599364874_4759109013142154543_n 1972455_407833606031540_5836705809914767486_n

Pliny the Younger – clone

Na zdjęciu chmiel, którego użyłem, lub użyję przy czterech chmieleniach „na zimno”. Łącznie pójdzie 1415 g granulatu w sześciu odmianach + 100 ml ekstraktu chmielowego na goryczkę. A wszystko na 47 litrów brzeczki, która trafiła do fermentorów…

Ekipa Chmielarni spisała się jak zwykle na medal przy organizacji imprezy. Była dobra muzyka, zniżki 10% na amerykańskie piwo butelkowe, prawdziwe petardy na kranach (my skosztowaliśmy RISa Kompaan 39 Bloed Broeder i soura Haandbryggeriet HAANDBAKK). Na imprezie stawiło się właściwie całe Warszawskie środowisko piwowarskie, większość „Rekinów Warszawskich Multitapów” i śmietanka blogierska acz w nieco uszczuplonym składzie. Piwo dodawane było do każdej zakupionej paczki smażonego bobu :P. Cały keg zszedł w ok 8 minut. A jak smakowało to cudo?

Czesław the Dziełak – Pliny the Yunger

IMG_0039
Czytaj dalej „Czesław the Dziełak – Pliny the Yunger, Browar Perun – Licho Nie Śpi”