BikeMic – co potrafi taki mały futrzak

Jako, że właściwie nie zamieszczaliśmy jeszcze żadnego wpisu o tematyce około rowerowej, a nazwa bloga zobowiązuje, postanowiliśmy to nadrobić. Tak się złożyło, że znajomy ze studiów założył startupa w ramach, którego stworzył gadżet dedykowany rowerzystom i nie tylko. Znajomy do tego nie byle jaki, bo jednocześnie jeden z czołowych popularyzatorów nauki w naszym kraju (laureat polskiej edycji FameLabu, współpracownik projektu PAN Stanisław, aktywny naukowy youtuber) i jednocześnie bardzo doświadczony inżynier kosmiczny, a prywatnie zapalony rowerzysta i obieżyświat – Marcin Stolarski.

INFOGRAFIKA_ver2_PL-569x1024Gadżet nosi nazwę BikeMic i ta cześć z was, która śledzi nowinki techniczne albo siedzi w środowisku startupowców już pewnie o nim słyszała. Jego zadaniem jest uczynienie uprawiania sportów na świeżym powietrzu, przy jednoczesnym słuchaniu muzyki bezpieczniejszym bez jednoczesnego obniżania jakości dźwięku. Urządzenie składa się z dwóch torów audio wyposażonych w niezależną regulacje głośności, mieszacza, wyjścia audio, wejścia audio oraz mikrofonu. Wedle informacji na stronie startupu przy jego konstrukcji wykorzystano niskoszumne elementy audio najwyższej jakości, co powinno być gwarancja wysokiej jakości dźwięku.

Czytaj dalej „BikeMic – co potrafi taki mały futrzak”

Browerowy Bornholm

Baza wypadowa

Zatrzymaliśmy się w jednym z domków do wynajęcia w miejscowości Snogebæk.IMG_7971To mała mieścina położona na południowo-wschodniej części wyspy jakieś 2-3 km od Nexo, do którego kursują promy z Kołobrzegu. Jest to bardzo dobra baza wypadowa. Plaże w tej części wyspy słyną z drobnego piasku oraz dobrych łowisk. Jednocześnie jest stąd względnie blisko do większości atrakcji wyspy. Jedynie do zamku Hammershus trzeba przedostać się na przeciwległy skraj Bornholmu. Miasteczko jest małe i przyjazne, znajdziemy w nim jedną z najsłynniejszych na wyspie manufaktur czekolady, uznaną lodziarnię, sporo kramów z pamiątkami itp.

Niestety, ceny na Bornholmie potrafią sprawić, że nasz budżet szybko stopnieje. Nie udało mi się ustalić od czego one zależą. Lody i słodycze są bardzo drogie (bez względu na to, czy miejscowe czy z kontynentu). Przykładowo ceny lodów zaczynają się od około 30 DKK za kulkę (co prawda kulki są ogromne, a cena nie rośnie liniowo, bo za trzy zapłacimy koło 45 DKK ale to i tak dużo jak za lody) lub około 20 DKK za rożek od Frisko – miejscowego odpowiednika Algidy.IMG_8343 Alkohol również nie jest tani. Za butelkę byle jakiego lagera zapłacimy kilkanaście czy nawet dwadzieścia koron. W restauracjach jest oczywiście odpowiednio drożej – jakieś 30 DKK). Część towarów, takich jak pokale lokalnego browaru są w cenach nawet porównywalnych z naszymi, ale inne np. ciepłe skarpety kosztują krocie. Dobrym rozwiązaniem jest kupowanie produktów w supermarketach. Jeden jest na miejscu, a najbliższe Netto (czyli market najpopularniejszej na wyspie sieci) znajduje się zaraz przy wyjeździe z Nexo. Warto też brać wielosztuki.

Na całej wyspie wzdłuż ścieżek rowerowych biegnących koło gospodarstw spotkamy kramiki z wystawionymi dobrami wszelakimi, oznaczone flagami Danii. Kramików tych nikt nie pilnuje. Znajduje się przy nich jedynie skarbonka, do której należy wrzucić należność podaną przy każdym produkcie. Podobnie sprawa się ma w marketach. Często przed nimi spotkamy towary wystawione w ramach promocji. W celu nabycia towary te należy zabrać ze sobą do kasy wewnątrz sklepu.IMG_8337 Przy każdym markecie znajduje się również automat odbierający butelki (wszystkie: plastikowe, szklane a nawet całe kraty z butelkami po piwie – nie testowaliśmy ale widzieliśmy jak oddają je miejscowi) i wydający w zamian paragony ze zwrotem kaucji, do użycia w obrębie danego miasteczka (także uważajcie gdzie zwracacie butelki). Tak jak kramów nikt nie pilnuje tak i normą jest zostawienie roweru czy sprzętu plażowego bez opieki. Jeśli ktoś się przypina to na 90% jest naszym rodakiem, który nie przywykł jeszcze do realiów wyspy :).

Jeśli chodzi o same domki, to są naprawdę w świetnym standardzie (basen, sauna, jacuzzi – jeszcze stołu bilardowego mi brakowało) a cena, po rozbiciu na odpowiednią liczbę osób, nie wychodzi bardzo zabójcza. Czytaj dalej „Browerowy Bornholm”