Jak uniknąć podstawowych wad w piwie domowym.

Co prawda jako piwowar domowy nie mam jakiegoś imponującego stażu, a jako sensoryk też jestem dopiero na początku drogi, ale postanowiłem napisać taki tekst ze względu na nagminnie powtarzające się w piwach wysłanych na konkursy wady których piwowar mógłby bardzo łatwo uniknąć. Powiedzmy sobie szczerze nie odkryje tu żadnej Ameryki (w końcu chmiel nowofalowy wszyscy już znają), ale mam wrażenie że dla części początkujących to jednak wciąż jakaś wiedza tajemna.

Jak już pisałem nie mam na koncie jakiejś imponującej ilości warek ponieważ warzę raczej rzadko. Ale jak już to robię to staram się być do tego możliwie jak najlepiej przygotowany teoretycznie (nieocenioną pomocą są dla mnie wpisy na blogu Dori oraz wskazówki Cześka Dziełaka – dzięki Czesiek). Także rada pierwsza: dobrze poznaj styl jaki chcesz uwarzyć. Dowiedz się co jest w nim ważne, a na co nie musisz zwracać szczególnej uwagi. Jakie surowce są tradycyjnie do niego używane, w jakich ilościach, jakie przerwy w czasie zacierania są istotne, jakie temperatury fermentacji itp. Dzięki czemu powinieneś uniknąć najbardziej podstawowej wady piwa, braku zbalansowania (np. weizen z maksymalnym aromatem goździka, takim że czujesz jakby piwo wyciągało rękę i biło cie tymi goździkami po twarzy, a jednocześnie zupełnie pozbawiony aromatu banana, lub na odwrót – chociaż to akurat ja lubię). Czytaj dalej „Jak uniknąć podstawowych wad w piwie domowym.”